środa, 5 listopada 2014

Projekt nr 4 - czyli coś do domku ;)

Więc tak...łatwo nie jest - nawet siedzenie dłużej (powyżej 30 minut) w jednej pozycji kończy się bólem kręgosłupa i napinaniem brzucha. Także po wczorajszym szyciu byłam na tyle padnięta i obolała, że nawet nie miałam siły wstawić posta ze zdjęciami. Dlatego czynię to dziś.

Jak już napisałam, jest mi już troszkę ciężko - wiele czynności sprawia mi trudność, nawet chodzenie.  W związku z tym, gdy siadałam wczoraj do maszyny czułam, że nie dam rady zrobić niczego zbyt skomplikowanego. Zadyszkę złapałam już po wycięciu materiału (siedzenie i pochylanie się na podłodze w 35 tygodniu ciąży nie jest najwygodniejszą pozycją).

Kilka dni temu zrobiłam zakupy materiałowe na necie i oprócz ukochanej mojej bawełenki zakupiłam także poliester. Specjalnie wzięłam taki, który ma właściwości wodoodporne i łatwy w czyszczeniu, a dlaczego? - bo chciałam uszyć obrusik  ;) Biorąc pod uwagę moje naturalne zdolności do wylewania, upuszczania jedzenia itp. taki materiał był dla mnie zbawieniem. A że kupiłam dwa kolory: zielony i brąz to będzie w sam raz na wymiankę. Z brązu jeszcze nie szyłam - póki co skupiłam się na zielonym. Oprócz obrusiku uszyłam także dwa pseudobieżniki. W salonie stoją takie dwie niskie szafki (typowo pod tv itp.) w kolorze wenge, które straaaaasznie się kurzą i zasyfiają. W związku z tym uznałąm, ze materiał nada się także na tamto miejsce - przynajmniej nie będzie trzeba co chwilę wycierać tam kurz :P Taaak jestem aż tak leniwa ;)

Oto efekty mojej...powiedzmy pracy :)

Cięcie materiału (mam słabo słoneczne mieszkanie, także kolor wydaje się mdły, ale uwierzcie mi jest bardzo żywy) :)


Wstępne wyznaczanie wymiarów:


Tam, tam, tam, tam...(nie wiem jak opisać odgłos wydawany przez maszynę :P)


Obrusik na stół gotowy:)


A tu prezentacja bieżnika na miejscu. W tle leci ukochany serial "Przyjaciele".


Prawda, że prezentuje się całkiem nieźle? ;)

Mam jeszcze w zanadrzu trzy, cztery projekty, które chciałabym wykonać najpóźniej do końca przyszłego tygodnia. Mam nadzieję, że samopoczucie mi na to pozwoli. Do terminu rozpakowania jeszcze trochę czasu, ale wiadomo, różnie bywa - maluszek może zechcieć pojawić się wcześniej. Na szczęście wstępnie torba do szpitala jest już przygotowana (od wczoraj). Jeszcze tylko trzeba kilka rzeczy dopakować.

Trzeba się powoli streszczać, by zdążyć ze wszystkim na spokojnie przed godziną zero!

Trzymajcie kciuki :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz