Zazwyczaj piszę wieczorami, bo wieczorami zabieram się za szycie. Ale jak się wczoraj okazało, bo 4h siedzenia przy maszynie i okropnym bólu pleców tym spowodowanym, musiałam przerwać szycie. Zresztą godzina także już tego wymagała (było po północy). Także dziś po wyspaniu się, zjedzeniu śniadanka, wypiciu pysznej kawy i spacerku z moim ukochanym Yogusiem zabrałam się do dokończenia projektu. Normalnie wyrobiłabym się z tym projektem podczas jednego wieczoru, ale chciałam także zrobić drugą kostkę z metkami, tym razem dla synusia. Także zrobiłam i kostkę i....dzikiego zwierza! Ów dziki zwierz był w mojej głowie prostym przedsięwzięciem, co okazało się, nie było takie proste i nie obyło się bez problemów. Nie będę się zwierzać z rzeczy, które mi nie wyszły - nie będę pod sobą dołków kopać, ale przynajmniej na przyszłość wiem, jak się do tego zabrać LEPIEJ.
Zanim przedstawię wam dzikiego zwierza - oto kostka:
A oto jak powstawał dziki zwierz...:
Zszywanie materiałów o różnej kolorystyce:
To będzie głowa :D
A cóż to?:D okaże się na końcu :D
Materiały zszyte, teraz wyszywamy wzór ostateczny:
Hmm...długie, kolorowe....co to będzie? :D
Wypełanianie wnętrza dzikiego zwierza:
Czarna kropka? to chyba oko...:)
A to efekt:D dziki zwierz czyli wąż :D
Nie bójcie się - nie gryzie! ;) jest bardzo przyjazny i kochany;)
Podoba się wam?:) Mi bardzo :) będzie towarzyszył malcowi w łóżeczku podczas snu a w ciągu dnia w trakcie zabawy ;)
Ale cudowne.. :D A pingwinki robisz? :>
OdpowiedzUsuń