Jak widać po braku mojej aktywności w ostatnim czasie - nic nie szyję. Próbowałam uszyć własnoręcznie misia dla mojego synka, ale gdybym wiedziała, jak to się skończy - to bym się za to nie brała. Otóż zaczęłam od uszycia główki. Była główka, oczka, nosek i wypchane uszka. Uszytą główkę położyłam na stole. I wyszłam z domu. Po powrocie mąż przywitał mnie pytaniem, czy ta główka była dla Yogiego. Zdziwiłam się pytaniem. Okazało się, że nasz mały spryciarz wspiął się na kanapę, potem na oparcie kanapy i na stół i uznał, że głowa należy do niego :) Była już na tyle wymemłana, że stwierdziłam, żeby lepiej już ją zatrzymał. Ale potem okazało się, że nagle zniknęło ucho. I teraz gdzie jest ucho? Najwyraźniej w jelicie cienkim Yogiego... zaczęły się wymioty, biegunki i wizyta u weterynarza. Po wykonaniu zdjęcia RTG wyszło na jaw, że w jelicie cienkim faktycznie jest ciało obce. I teraz Yogi dostaje zastrzyki na poprawę perystaltyki jelit, żeby ów ucho przedostało się dalej aż ku wyjściu. Ale póki co, ucho siedzi i ruszyć nie chce. Bidulek miał głodówkę, a teraz co godzinę dostaje papkę ze strzykawki, żeby nie padł nam z głodu. Plus jest taki, że na razie biegunki nie ma i nie wymiotuje i ogólne jego samopoczucie jest dobre. Ale gorzej, jeśli nieszczęsne ucho się nie przemieści to prawdopodobnie trzeba będzie je usunąć chirurgicznie. Takie rzeczy na 39 tydzień mojej ciąży. Tak się niecierpliwiłam braku oznak porodu, już miałam dość wszelkich dolegliwości i marzyłam by w końcu urodzić...a teraz? mam tylko nadzieję, że mały w brzuszku się wstrzyma na tyle, by Yogi wyzdrowiał. Bo póki co Yogi potrzebuje mnie i mojej opieki, także pozostało mi zacisnąć nogi i liczyć na to, że obejdzie się bez operacji. Proszę trzymać kciuki!!!
W związku z powyższą sytuacją, jakoś nie mam głowy ani ochoty na szycie. Ale jeszcze powrócę...jeśli nie w najbliższym czasie to na pewno po porodzie...jak dojdę do siebie ;)
Pozdrawiam!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz