niedziela, 16 listopada 2014

Projekt nr 6 - co wyjdzie z tego wora?

Po kolejnych kilku dniach przerwy powróciłam do mojej maszinu. Jako, że co chwilę w głowie kłębią się nowe pomysły - to aż nie daje rady nad ich realizacją. Inna sprawa, gdy to co w głowie niekoniecznie jest podobne do tego co wykonam :P Ale nie ma co się dołować, w końcu jestem tylko amatorką, a rzeczy, które wykonuję są tylko i wyłącznie dla mojego użytku (ew. mojej familii) więc grono osób, którym ma się wykonanie podobać jest dosyć malutkie ;) Jest to odprężająca myśl i nie obciążająca mojej mózgownicy. Chociaż coś mi jej nie obciąża :P

Jak już wspomniałam pomysłów w głowie trochę mam, a że do maszyny przysiadłam dziś popołudniową porą, stwierdziłam, że zajmę się projektem, nad którym nie będę siedzieć do nocy (chociaż tak sobie teraz myślę, że skoro i tak cierpię na bezsenność ciążową to mogłam wybrać coś bardziej czasochłonnego, eh no nic już po ptokach:P) Aczkolwiek muszę przyznać, że w mojej głowie pomysł na zrobienia worka brzmiał dosyć lajtowo, a jak się okazało - nie było to takie do końca proste. Już wyjaśniam dlaczego: otóż w swoich projektach czasem wzoruję się na tutorialach DIY zamieszczonych w internecie. To moje wzorowanie się polega na sprawdzeniu jak to mniej więcej ma wyglądać i szukam raczej ciekawych pomysłów niż instrukcji krok po kroku. Prawdopodobnie, gdybym poświęciła trochę więcej czasu na wyszukanie tutoriala, który właśnie wskaże mi każdy pojedynczy krok - i na takich filmikach bądź instrukcjach się wzorowała - to może projekty wykonane byłyby znacznie lepiej. A że mi szkoda czasu na tutoriale, to często wymyślam sobie techniki sama na bieżąco podczas szycia. Co przeważnie komplikuje sprawę i sprawia, że w większości przypadków ma miejsce taki moment, w którym mówię "popsułam!" albo "coś jest nie tak" i wtedy muszę kombinować by sprawę naprawić. No ale kto nie próbuje i nie kombinuje ten nie ma :P A ja mam, nie idealnie, ale mam!

W nawiązaniu do powyższego przedstawiam wam pierwszy woreczek mojego jeszcze nienarodzonego synka, który w pierwszej kolejności posłuży jako przechowanie ubranka do założenia po narodzinach w szpitalu.

Materiały, które użyłam - bawełna + czarny filc


Zakupiłam sobie ostatnio profesjonalne mydełko krawieckie - sprawdziło się w 100%!


Brzegi przeprasowane...


Wstępny zarys samochodu - masakrycznie krzywy :P Ostateczna wersja nie jest dużo lepsza, ale taką aplikację robiłam po raz pierwszy - więc wyszło jak wyszło :)
 

Samochodzik naszyty już na frontową stronę przyszłego worka:


Zszywanie:


A tak worek prezentuje się od wewnątrz! Tak, zrobiłam pseudo poszewkę :P Ha! Jestem super:P


A co ten sznureczek tu się wciska...?


 Sznureczek naciągnięty, stoper założony :D


 A tu wersja finalna na płasko i złożona :)


 Myślicie, że maluszkowi się spodoba? Pewnie, że tak! W końcu mamusia mu uszyła :)

Życzę wam dobrej nocy i kto wie, co zrobię jutro? Może nic a może jednak coś?:) 

Dobrej nocki!

1 komentarz:

  1. Jak będziesz jeszcze raz miała wyciąć samochód to daj znać:D

    OdpowiedzUsuń