piątek, 10 października 2014

Projekt nr 1 czyli przybornik (organizer) na łóżeczko dziecięce

Dzisiaj zabrałam się za pierwszą robótkę na maszynie. Na pierwszy rzut miałam uszyć coś innego, ale koniec końców zdecydowałam się na przybornik. Tę inną rzecz postaram się uszyć jako następne :) Zabrałam się do roboty i okazało się (ku mojemu zdziwieniu), że to wszystko jest bardziej skomplikowane, niż się mogło wydawać. Otóż dużą część czasu zajęło mi zaprojektowanie przybornika - co, proszę mi wierzyć, łatwe nie jest. W głowie miałam ogólną koncepcję, ale byłą ona naprawdę bardzo ogólna. I jak przyszło co do czego to już zaczęło mi się mieszać w głowie. Ale po 2h wycinania materiału i wymierzania poszczególnych elementów udało mi się ustalić wygląd przybornika, jaki chciałabym osiągnąć. Potem zabrałam się do pracy :D za dużo nie zrobiłam, bo wyłączyli mi na dzielnicy prąd! Szakale.. :) nie zmartwiłam się bardzo, bo i tak już musiałam wychodzić na warsztaty dla ciężarnych z "naturalnych metod łagodzenia bólu podczas porodu". Mówię wam - czad ;)
Warsztaty były bardzo ciekawe i chętnie brałam udział w zadawaniu pytań. Miło było sobie pogadać (człowiek naprawdę docenia wartość rozmowy po siedzeniu większości dnia w czterech ścianach). Ja i tak mam dobrze, bo towarzyszy mi Yoguś, aczkolwiek on niestety mi nic nie odpowie, ale da się przytulić:)
Wracając z warsztatów okazało się, że prądu jeszcze nam nie włączyli, więc zajechałam do szwagierki, u której mój Grzegorz już siedział i spędziłam trochę czasu z nimi i oczywiście Yogim przy świeczkach grając w "Zgadnij, kim jesteś" :D Żyjąc ciągle w otoczeniu komputerów, telewizorów i smartfonów to bardzo relaksujące zabrać coś bo wymaga kreatywności  ;) Polecam!
W drodze do domu włączyli nam prąd i mimo późnej godziny postanowiłam przysiąść jeszcze do maszyny do szycia (muszę ją jakoś nazwać... :P) I trochę sobie poszyłam :)  Nadal jestem w polu z robotą, ale pierwsze rezultaty już widać :) Postanowiłam wam pokazać postęp prac:

Pierwsze wycinki i szwy ;)


 Górna część przybornika


Pierwsza uszyta kieszonka (z sześciu)


I pierwszy rząd gotowy :)


Może i nie jest idealnie i super równo - ale ja i tak mam radochę, bo jak na pierwsze szycie maszyną i tak chyba idzie mi całkiem nieźle. A kto wie, może efekt końcowy będzie całkiem fajny? Poszyjemy - zobaczymy ;)

3 komentarze:

  1. Dlaczego takie małe... zdjęcia?:P

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm bo myślałam, że będzie się lepiej oglądać :> następnym razem zrobię większe;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wyszło super!!! bardzo dobry dobór wzorów i kolorów:)

    OdpowiedzUsuń