Dzisiaj zabrałam się za pierwszą robótkę na maszynie. Na pierwszy rzut miałam uszyć coś innego, ale koniec końców zdecydowałam się na przybornik. Tę inną rzecz postaram się uszyć jako następne :) Zabrałam się do roboty i okazało się (ku mojemu zdziwieniu), że to wszystko jest bardziej skomplikowane, niż się mogło wydawać. Otóż dużą część czasu zajęło mi zaprojektowanie przybornika - co, proszę mi wierzyć, łatwe nie jest. W głowie miałam ogólną koncepcję, ale byłą ona naprawdę bardzo ogólna. I jak przyszło co do czego to już zaczęło mi się mieszać w głowie. Ale po 2h wycinania materiału i wymierzania poszczególnych elementów udało mi się ustalić wygląd przybornika, jaki chciałabym osiągnąć. Potem zabrałam się do pracy :D za dużo nie zrobiłam, bo wyłączyli mi na dzielnicy prąd! Szakale.. :) nie zmartwiłam się bardzo, bo i tak już musiałam wychodzić na warsztaty dla ciężarnych z "naturalnych metod łagodzenia bólu podczas porodu". Mówię wam - czad ;)
Warsztaty były bardzo ciekawe i chętnie brałam udział w zadawaniu pytań. Miło było sobie pogadać (człowiek naprawdę docenia wartość rozmowy po siedzeniu większości dnia w czterech ścianach). Ja i tak mam dobrze, bo towarzyszy mi Yoguś, aczkolwiek on niestety mi nic nie odpowie, ale da się przytulić:)
Wracając z warsztatów okazało się, że prądu jeszcze nam nie włączyli, więc zajechałam do szwagierki, u której mój Grzegorz już siedział i spędziłam trochę czasu z nimi i oczywiście Yogim przy świeczkach grając w "Zgadnij, kim jesteś" :D Żyjąc ciągle w otoczeniu komputerów, telewizorów i smartfonów to bardzo relaksujące zabrać coś bo wymaga kreatywności ;) Polecam!
W drodze do domu włączyli nam prąd i mimo późnej godziny postanowiłam przysiąść jeszcze do maszyny do szycia (muszę ją jakoś nazwać... :P) I trochę sobie poszyłam :) Nadal jestem w polu z robotą, ale pierwsze rezultaty już widać :) Postanowiłam wam pokazać postęp prac:
Pierwsze wycinki i szwy ;)
Górna część przybornika
Pierwsza uszyta kieszonka (z sześciu)
I pierwszy rząd gotowy :)
Może i nie jest idealnie i super równo - ale ja i tak mam radochę, bo jak na pierwsze szycie maszyną i tak chyba idzie mi całkiem nieźle. A kto wie, może efekt końcowy będzie całkiem fajny? Poszyjemy - zobaczymy ;)




Dlaczego takie małe... zdjęcia?:P
OdpowiedzUsuńHmm bo myślałam, że będzie się lepiej oglądać :> następnym razem zrobię większe;)
OdpowiedzUsuńwyszło super!!! bardzo dobry dobór wzorów i kolorów:)
OdpowiedzUsuń